W tym zjednoczeniu wszyscy uczestniczą w funkcjach Chrystusa, są powołani do świętości, współdziałania z Nim, do wzajemnej miłości, współodpowiedzialności za siebie i budowania dobra wspólnego.”. Chrześcijaństwo jest rozwinięciem i udoskonaleniem nauki o Bogu i człowieku zawartej w religi Izraela, zapisanej w księgach
Niech tak będzie, Ojcze, ale bardzo cierpię:. „Na pewno cierpisz, ale trzeba ufać. W tym tkwi różnica między bojaźnią Bożą a lękiem Judasza”. Zbytni lęk prowadzi cię do działania bez miłości, a zbyt wielka ufność nie pozwala nam baczyć na niebezpieczeństwo, którego powinniśmy obawiać się i unikać.
Miłość nie potrzebuje zazdrości. Serce w potrzasku to taka sytuacja, kiedy wzniosłe uczucie i radość z niego płynąca jest blokowana przez coś, co podcina skrzydła i nie pozwala się unieść. Zazdrość i miłość pozostają w takim sado – masochistycznym związku. Miłość to czysta radość i przyjemność, a zazdrość to ból.
Czy można być szcześliwym w związku bez miłości? Jestem ze swoim facetem od kilku ładnych lat, mieszkamy ze sobą prawie od początku. Nigdy z mojej strony nie było wielkiego zakochania
Ich poświęcenie wynikało nie z miłości do ludzi, lecz z poczucia obowiązku, odpowiedzialności za niższe wartswy społeczeństwa. Ale i oni odczuwali potrzebę miłości. W „nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej Anzelm Bohatyrowicz, odrzucony przez kobietę, której pragnął, całe swe życie strawił w samotności.
Do mnie ten tekst dociera jako próba ukazania działania miłości, gdyż jej samej nie da się zdefiniować. Nie daje ona związać się żadnymi więzami teorii. Pozostaje nam tylko praktyka. Miłości nie da się określić ją trzeba przeżyć. Przyjmuje ona różne oblicza. Raz wybucha niczym wulkan, nagle, niespodziewanie i ogniście.
Yfc4sr. Hymn o miłości 1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. 2 Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił. a miłości bym nie miał, byłbym niczym. 3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. 4 Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; 5 nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; 6 nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. 7 Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. 8 Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. 9 Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. 10 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. 11 Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. 12 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany . 13 Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość. Miłość to w znaczeniu ludzkim więź jaka łączy dwie kochające się osoby. Które w imię szacunku do siebie stając na ślubnym kobiercu wyznają przed Bogiem iż chcą razem spędzać każda nawet najsmutniejszą Chile. Te radosne i trudne dni. Miłość w znaczeniu duchowym relacja jaka łączy nas z Bogiem. To osoba bez której nie możesz żyć która jest części ą ciebie. Która jest ja organ bez którego nie możesz pracować. To nasza wiara. Nasze oddanie i zaufanie Miłosiernemu Ojcu, który przebacza nam gdy zbłądzi. Przytula nas tak jak ojciec syna marnotrawnego. Bóg obdarzył nas odwieczną miłonia posyłając swego Jednorodzonego Syna na śmierć. Lecz tylko tak mógł zgładzić nasze Grzechy. Swą Miłość darował nam przez wolność. Jesteśmy wolni i to my wybieramy drogę jaką pójdziemy. Nie oznacza to jednak że Bóg nas stworzył i zostawił abyśmy sobie sami radzili. Czuwa, czeka aż to my poprosimy go o pomoc. Każde cierpienie to pomoc boża abyśmy się nawrócili i zmienili swe postępowanie. To czy podarujemy swą miłość partnerowi/partnerce czy też Bogu to nasz wybór tu na ziemi. To powołanie. Bowiem każdy z nas zanim przyszedł na świat został przez Boga obdarowany wieloma dobrami , zostaliśmy stworzeni na Jego obraz, każdy z nas jest wyjątkowy, posłany aby niósł dobro i głosił Dobrą Nowinę na cały świat. Jednak nie zawsze łatwo jest odczytać głos powołania. Nie łatwo jest też zgodzić się z Bożym wyborem. Bóg nie chce abyśmy byli nie szczęśliwi. Pragnie naszego szczęścia, abyśmy tylko Jemu zawierzyli swe życie tak jak Jezus gdy dla nas, a przede wszystkim dla okazania zaufania, szacunku i miłości oddał swe Zycie. Jak śpiewamy w Hymnie do miłości: „ Bez miłości stał bym się jak cymbał brzmiący, bez miłości byłbym niczym” Te słowa wspaniale odzwierciedlają jak ważna w naszym życiu jest miłość. Bez miłości bylibyśmy tylko robotem bez uczuć. Dzięki miłości kochamy, okazujemy przyjaźń. Życie w którym nie ma miłości jest jak uschnięty kwiat który bez wody nie może żyć. Bóg jest Miłością. Bez niego nie istnielibyśmy. Nasza wiara nie miała by sensu. Słowo które do nas głosi nie docierałoby do nas. Jesteśmy marionetkami w rekach Boga to On nami kieruje. Życie bez miłości jest jak pustynia bez oazy. Możemy żyć tylko dzięki naszemu Ojcu Niebieskiemu. Wierzymy tylko dlatego że On pozwala nam na to. To nie my go wybieramy ale On nas. Wiele osób twierdzi że miłość to seks. Nic bardziej mylnego. Bowiem prawdziwa miłość nie polega tym aby przed ślubem były wielkie fajerwerki a po nuda. Miłość to decyzja która wiąże obie strony. Nieczystość przed ślubem jest grzechem, a zło nigdy nie oznacza dobra. Wiele obrazów miłości możemy znaleźć w Biblii, są tam również sytuacje trudne. Tylko dzięki lekturze Pisma Świętego możemy poznać jak bardzo Bóg nas kocha i zbliżyć się do Chrystusa. Wiara tak jak i miłość nie może opierać się tylko na słowach. Musi odzwierciedlać się w działaniu. Nie wystarczą piękne słowa. Podsumowując nasze Zycie bez miłości nie miałoby sensu i nie byłoby go. Tylko dzięki Bogu je mamy. I często nie doceniamy. Życie mamy tylko jedno i warto je poświęcić dla tak wielkiej miłości jaka jest Bóg.
Miłość nie jest jednoznacznym pojęciem, stanowi fenomen w egzystencji człowieka o bardzo zróżnicowanej treści. Miłość jest podstawową potrzebą psychiczną, fundamentem zdrowia psychicznego. Jej istnienie łączy się z zaspokojeniem innych ważnych potrzeb psychicznych: bezpieczeństwa, więzi, rozwoju, akceptacji, poczucia własnej wartości itd. Jej praźródłem i prawzorem jest miłość doznawana od rodziców, uczenie się jej ujawniania i dawanie w życiu rodzinnym. Jest to jakby pierwszy stopień miłości. Drugim stopniem w rozwoju miłości jest uczynienie z niej wizji życia, próba określenia, jak ma wyglądać, jakie są jej kryteria. Inaczej mówiąc tworzy się jej obraz. Treść tego obrazu może w sobie zawierać doświadczenia wyniesione ze środowiska rodzinnego, lektury, modele kreowane przez kulturę oraz, co jest szczególnie ważne, własne projekcje. W obrazie miłości znajdują się nasze najgłębsze potrzeby psychiczne, odbija się w nim typ naszej osobowości. Stąd bierze się inność startu do miłości, zróżnicowanie jej kryteriów i pragnień. U jednych przeważa obraz miłości romantycznej, u innych opiekuńczej, twórczej, erotycznej. Jedni widzą w niej głównie aktywność i rozwój – dzięki miłości mają się słać kimś – inni chcą nią obdarzyć kogoś. Wiele osób zatrzymuje się na jednym z tych stopni, stając się biorcami miłości, realizując jej obraz lub starając się narzucić wizję innym, „wychować do niej” drugą osobę. Głębszym stopniem miłości jest uczynienie z niej życiowej, podstawowej wartości w kontakcie z drugą osobą. W tej miłości następuje wzajemna akceptacja i tolerancja z obu stron, rozwija się fascynacja erotyczna. Rosnąca bliskość psychiczna prowadzi do więzi seksualnej, która jest jednym ze sposobów wyrażania swej miłości. Zakochani żyją w świecie intensywnych uczuć, nastrojów, stają się dla siebie przyjaciółmi, pomagają sobie w rozwoju swych osobowości, radość sprawia im uczynienie czegoś dobrego drugiej osobie. Miłość staje się postawą, jest więc czymś więcej niż uczuciem, jest formą kontaktu z drugim człowiekiem o fascynującej inności osobowościowej, erotycznej, seksualnej. Wyraża się we współżyciu seksualnym, w czułościach, w pomaganiu sobie, w tworzeniu wspólnego systemu wartości, wizji życia. Jest w niej dawanie i branie, radość i wspólnie znoszone cierpienie, dobroć, życzliwość, dialog i tradycji kultury europejskiej mamy do czynienia z czterema podstawowymi rodzajami miłości, które zresztą mogą występować razem i zachodzić na rodzaje miłości:1) Miłość seksualna. Miłość ta oparta jest głównie na więzi fascynacji seksualnej. Współżycie staje się radosnym, dającym szczęście misterium. Druga osoba jest wartością, dobrem, głównie przez swoje zalety partnerstwa seksualnego. Świat zainteresowań, najgłębszych przeżyć, świat psychiczny może być odmienny, ale udana więź seksualna silnie wiąże partnerów. Niejedno małżeństwo „startowało” z takiego punktu wyjściowego. Dalsze możliwości są różne. Udana więź seksualna może stopniowo obejmować i inne cechy i związek staje się bardziej wszechstronny. Jeśli jednak seks dominuje, to istnieje niebezpieczeństwo stopniowego „wypalania się” namiętności i rodzi się niedosyt bardziej głębokiej więzi. 2) Miłość erotyczna. Ten typ miłości oparty jest na fascynacji odmiennością psychoseksualną drugiej osoby. Odnosi się wrażenie, jakby łączyły się ze sobą dwie potrzebujące uzupełnienia natury, powstaje nowa, pełniejsza, doskonalsza. Każdy ma jakiś ulubiony typ męskości/kobiecości, a znalezienie tych cech w danej osobie jest olśnieniem, odkryciem. Tego typu fascynacja może być trwała, radosna, ale może też nie wystarczać. Oczekuje się wówczas szerszej więzi. Miłość erotyczna może być odkrywaniem bogactwa natury drugiej płci, może stymulować twórczość w tym wzajemnym poznawaniu się. 3) Miłość uczuciowa. Ta miłość rozwija się przez świat uczuć i on jest głównym źródłem fascynacji. Poznanie drugiej osoby i wspólnie przeżywane nastroje zmieniają koloryt uczuciowy na jasny, radosny, promieniujący na innych. Zmienia się świat wewnętrzny, wzrasta optymizm, radość, druga osoba przez samą swoją obecność wzbudza pozytywne uczucia, nastroje. Niektórzy mają w tym przeżywaniu coś z transu. Uczucia mają jednak różne prawidłowości, mogą się zmieniać w różne strony i sama więź uczuciowa może być niewystarczająca do powstania trwałego związku. Jeżeli są i inne, wspólne obszary więzi, to istnieje większe prawdopodobieństwo udanego związku. 4) Miłość partnerska (oblubieńcza). Miłość partnerska jest pełniejsza, wielowarstwowa, łączy w sobie elementy poprzednich, ale pogłębiona jest przez wspólny świat zainteresowań, wartości, fascynacji psychicznej, przyjaźni, partnerstwa. Ma najbardziej optymalne warunki do przeobrażenia się w miłość głęboką, prawdziwą i trwałą. Tu powstaje najbardziej twórcza więź, dzięki której partnerzy doskonalą rozwój swych osobowości, czują się dojrzalsi, bogatsi duchowo. Współżycie seksualne staje się wyrazem tego, co się dzieje między nimi, jest nie tyle celem, co rezultatem wzajemnej więzi życia codziennego. Sytuacje konfliktowe i trudne stanowią prawdziwy test miłości. Ośrodkiem centralnym miłości staje się wspólny świat wartości, wizja życia, przewaga My nad Ja obu stron. Im wyższy stopień miłości, tym większe są też jej zagrożenia. Jednym z nich jest uczynienie z miłości z daną osobą głównej wizji życia, jedynego celu i sensu istnienia. Miłość do konkretnej osoby staje się podstawowym źródłem samooceny, poczucia bezpieczeństwa, perspektyw życiowych. Inaczej mówiąc, na drugiej osobie buduje się nie tylko wspólną przyszłość, ale i własny sens życia. W przypadku „zawalenia się” tej miłości zburzeniu ulega wszystko, przyszłość i własna osobowość, traci się cel i sens życia. Dlatego tak dramatyczne bywają losy nieszczęśliwych czy nieudanych miłości. Jeżeli natomiast miłość jest jedną z wartości życia, jednym z celów i sensów życia, to ryzyko niepowodzenia nie daje takiego spustoszenia. Ryzykiem jest budowanie całej wizji życia i jego sensu na jednej osobie. Miłość tworzą określone osobowości – stąd tak różne są jej formy i sposób realizacji. U jednych miłość jest spokojną przystanią, u innych burzliwą przygodą życiową. U jednych dominuje więź intelektualna, u innych uczuciowa. Jedni cenią sobie spokojne barwy i nastroje, inni żywe i barwne. Miłość jednych jest stałym wzajemnym rozwojem, innych oazą itp. Im barwniejsze, bogatsze osobowości, tym większe są możliwości stworzenia fascynującej miłości. Podobnie zróżnicowany jest wspólny świat wartości. Dla jednych jego istotą jest budowanie gniazda rodzinnego, całą energię skierowują na organizację domu, wychowanie dzieci. U innych ten świat wartości wyraża bogatsze aspiracje: szczęśliwy dom, stały rozwój osobowości, ciekawie spędzone życie. Są też związki, które realizują dzięki miłości wartości związane z życiem społecznym. Ich miłość staje się jakby „matrycą” miłości, ich altruizm służy też i innym. Inaczej mówiąc miłość jednych ogranicza się do nich samych, do gniazda, które tworzą, miłość innych promieniuje na ich pasje, zainteresowania, pracę czy też na kontakty z ludźmi. Miłość jest czymś nie znanym. Może być trwała, wierna, spokojna, może też być burzliwa. Jednych zmienia, czyni lepszymi, inni pozostają nie zmienni. Może powstać nagle, z wybuchu i bywa szczęśliwa. Inni mozolą się w jej tworzeniu, całymi latami pracują nad nią. U jednych przychodzi w porę, gdy zaistniało zapotrzebowanie na nią, u innych nie w porę, przeobrażając całe dotychczasowe życie. Miłość jest wielką przygodą, mającą coś z tajemnicy. Jest szansą, możliwością o nie znanej przyszłości. Im bogatsze osobowości, im więcej łączy zakochanych, im większy jest ich altruizm, im bogatszy wspólny system wartości, tym większe szansę na ich miłość. Szkoda jedynie, że tak mało obrazów udanej i prawdziwej miłości spotykamy. Częściej widzimy ją w krzywych zwierciadłach niż w całym jej naturalnym Marta Możesz śledzić wszystkie odpowiedzi do tego wpisu poprzez kanał .
Miłość jest podstawą naszego życia, ale czym ona jest? Jest nam potrzebna i ma wielką moc, ale gdzie ją znaleść?Wszyscy jesteśmy w tej samej sytuacji: pragniemy miłości, potrzebujemy miłości. Tak naprawdę spędzamy swoje życie próbując ją znaleźć. Bardzo martwimy się: „Czy ktoś mnie pokocha?” Ubieramy się w określony sposób, by przyciągnąć tę miłość. Mogę używać perfumy, układać włosy w określony sposób, chodzić na siłownię, być wygadanym, błyskotliwym, jeździć dobrymi samochodami i robić cokolwiek, żeby ktoś poczuł do mnie atrakcję - kochał mnie. Przychodzą różne mody (np. tatuaże) i wszyscy się do nich stosują, bo zwiększa to ich jak raz zobaczyłem faceta z kurzymi kośćmi w uszach. Pomyślałem: ”Ojej, kto chciałby być z tym gościem? On to dopiero ograniczył swoje szanse.” A potem zobaczyłem go z dziewczyną, która miała nos przekłuty kurzą kością i zrozumiałem: „Aha, wszystko jasne… Moda na kurze kości.”Wszyscy na to zwracają uwagę. Dlaczego tak jest? Dlaczego jest to dla nas tak ważne? Miałem kiedyś przyjaciela, który miał czternastoletniego syna. To było w Los Angeles. On był takim luzakiem, miał dużo dziewczyn, wiecie, tego rodzaju człowiek. Więc pewnej niedzieli poszedł razem z przyjaciółmi na plażę i spotkał się z członkami przeciwnego gangu (w Los Angeles jest wiele gangów, on był członkiem jednego z nich). Więc oni zaczęli poważną bójkę. Ktoś wbił mu nóż w plecy i od razu został sparaliżowany od pasa w dół. Tak więc od tego momentu został skazany na wózek inwalidzki do końca życia. Jego głównym zmartwieniem stało się: „Kto będzie mnie teraz kochał? Kto będzie mnie teraz kochał?” Starsi ludzie też się tym martwią - kiedy nasze ciała się starzeją, stajemy przed tym samym dylematem – „kto będzie mnie teraz kochał?”. Jest to dla nas tak od wieków przeprowadzają wszelkiego rodzaju eksperymenty, bardzo często kosztem innych żywych istot. Pewnego razu zabrali malutkie małpki od matki - zaraz po narodzinach i umieścili w klatce, w odosobnieniu. Dawali im odpowiednie jedzenie, zapewnili odpowiednią temperaturę – wszystko sprzyjało ich fizycznemu rozwojowi. Nawet umieścili w klatce inną małpę, jednak ta małpa, podobna do matki, była zrobiona z drewna. Te małe małpki podchodziły do tej drewnianej małpy, przytulały ją i płakały. W końcu wszystkie one oszalały… Widzicie, potrzebujemy miłości. Po prostu jej kim jesteśmy. Jesteśmy żywymi istotami, nie materialnymi ciałami. Dusza wchodzi w tak wiele różnych rodzajów ciał. Gdziekolwiek jest życie, tam jest dusza zamieszkująca to ciało. Na przykład drzewo: w żywym drzewie jest osoba zamieszkująca to drzewo, to jest źródłem życia tego drzewa. Ryby, owady, gady, zwierzęta – jeżeli są żywe, znaczy to,że wewnątrz znajduje się osoba. Taka jak ty czy ja. Bardzo ważne jest to zrozumieć. Tak więc dusza ma wiele wrodzonych cech, tak jak wilgotność jest wrodzoną cechą wody. W tej chwili w tej szklance jest woda. Nie dotknąłem jej ale wiem, że jest mokra, bo wszelka woda jest mokra. Nie można oddzielić wilgoci od wody. Nie można oddzielić światła i ciepła od ten sam sposób dusza posiada wiele wrodzonych cech. Dusza ma wiele potrzeb. Taki jest naturalny stan duszy. Jedną z tych naturalnych cech jest to, że dusza potrzebuje miłości. Bez wyjątku. Pies również pragnie miłości, czyż nie? Niektórzy z was posiadają rośliny w domu. Możecie być jednymi z tych, którzy bardzo dbają o swoje rośliny. Czyż nie możecie powiedzieć kiedy wasze rośliny są szczęśliwe? Wtedy, gdy dajecie im dużo uwagi. Jeśli zaniedbujesz roślinę, nie będzie ona rosła zbyt dobrze. Dlaczego? Ponieważ osoba wewnątrz ciała tej rośliny również potrzebuje miłości. I nic tego nie wszyscy jesteśmy w tej samej sytuacji: pragniemy miłości, potrzebujemy miłości. Wszyscy w istocie wiemy, że najważniejszą rzeczą w naszym życiu jest miłość. Jeśli mam miłość - wszystko inne jest tak naprawdę drugorzędne. Ale jeśli mam wszystko inne, a nie mam miłości - wszystkie pozostałe rzeczy nie pomagają. Kiedy nie mam pieniędzy, nie mam niczego, ale mam miłość – wtedy moje życie jest w porządku. Ale jeśli mam pieniądze, sławę itd., itd. - popełniam znajomą, która jest artystką. Opowiadała mi o pewnym znanym artyście z Londynu. Zdobył różne nagrody, napisał wiele książek. Jest naprawdę kimś ważnym w świecie sztuki. Więc niedawno wygrał on pewną prestiżową nagrodę. Kiedy zaprosił tę moją znajomą do swojego domu był bardzo przygnębiony. Powiedział jej: „Widzisz, zdobyłem nagrodę, o której większość ludzi mogłaby jedynie pomarzyć, a ja nie mam nikogo, z kim mógłbym się nią podzielić...” Widzicie, to jest samotność. Samotność jest dużym powstał w oparciu o wideo-wykład Balakhilya dasŹródło:
Po co nam dzisiaj celibat? Współczesne zainteresowanie mediów celibatem bywa dwuznaczne. Koncentrują się one przede wszystkim na trudnościach i nadużyciach w tej sferze. Nie interesuje ich natomiast teologiczny sens bezżenności dla królestwa niebieskiego. Pojedyncze przypadki zdrady i sprzeniewierzenia się idei celibatu bywają uogólniane, a to rzuca cień na wszystkich księży. Takiego podejścia do problemu nie należy jednak traktować jako prześladowania Kościoła, ale raczej jako trudne wyzwanie do poszukiwania pełniejszego sensu celibatu i wierniejszego zachowywania go. Kiedy na pierwsze strony gazet trafiają przypadki nadużyć seksualnych księży, cała lokalna wspólnota Kościoła winna stawiać sobie pytanie o odpowiedzialność osobistą i wspólnotową za zaistniałe fakty. Powtarzające się wypadki nadużyć nie są jedynie przypadkowym zbiegiem okoliczności, ale pewną wypadkową osobistej nieodpowiedzialności pojedynczych osób i koleżeńskiej tolerancji dla dwuznacznych zachowań moralnych. Jakie warunki powinny zostać spełnione, aby prawo celibatu było szansą? Po pierwsze celibat winien być przyjmowany z motywów nadprzyrodzonych, jako powołanie do naśladowania Jezusa w Jego bezkompromisowym powierzeniu się Ojcu i służbie ludziom. To miłość do Chrystusa Pasterza, i tylko ona, może nadać sens celibatowi. Miłości do Pasterza nie da się zastąpić, choćby i w nadmiarze, miłością do wiernych. My sami bowiem jesteśmy tylko barankami Jezusa, a nasza „władza pasterska” jest uczestnictwem w Jezusowym pasterzowaniu. Kiedy kapłan nie jest zanurzony w miłości Jezusa, jego „pasienie dusz” jest naznaczone grzechem. To właśnie do nas, duchownych, Jezus kieruje słowa: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec (J 10, 1-2). Chrystus jest Pasterzem, ponieważ wszedł do owczarni przez bramę, jaką było całkowite powierzenie się Ojcu. To właśnie posłuszeństwo woli Ojca aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej, uczyniło Go naszym Pasterzem. Odkupiwszy nasze grzechy otworzył nam drogę do Ojca i prowadzi nas do Niego (por. Flp 2, 8). W celibacie kapłańskim głębia nadprzyrodzonej miłości wyraża się w oddaniu Jezusowi także tego, do czego z natury rzeczy mężczyzna ma prawo. Jezus pragnie, aby nasza miłość do Niego urzeczywistniała się we wspólnocie Kościoła i przez Kościół. On sam uczynił Kościół swoim Mistycznym Ciałem. Oddzielanie miłości do Jezusa od miłości do Kościoła jest znakiem braku rozumienia, czym naprawdę jest nadprzyrodzona miłość. Kapłan, chcąc być wierny Jezusowi, winien uznać w duchu wiary, że Kościół ma prawo związać kapłaństwo z bezżennością dla królestwa, do której zaprasza Ewangelia (por. Mt 19, 12). Wewnętrzny opór i podważanie celibatu kapłańskiego tylko dlatego, że jest on ustanowiony przez Kościół, stawia pod znakiem zapytania zarówno autentyczność miłości do Chrystusa, jak też samo powołanie kapłańskie. Nie ma kapłaństwa Chrystusowego bez Kościoła i poza Kościołem. Chrystus powołując nas do służby w ramach wspólnoty Kościoła, czyni nas jego sługami i oddaje nas pod jego władzę. Apostolskie i duszpasterskie motywy celibatu, choć ważne, posiadają drugorzędne znaczenie. Nie mogą być one wysuwane jako pierwszorzędny argument za podtrzymaniem praktyki celibatu. Próba wykazania, że to właśnie bezżenność księży gwarantuje wysoki poziom duszpasterstwa w Kościele katolickim, jest chybiona. Kapłańska postawa oraz duszpasterskie zaangażowanie naszych żonatych współbraci greckokatolickich czy też prawosławnych przeczy takiemu twierdzeniu. Jest wielu kapłanów posiadających własne rodziny, którzy są gorliwymi duszpasterzami, a z drugiej strony bywają księża celibatariusze, tak katolicy, jak i prawosławni, dla których bezżenność staje się jedynie okazją do poświęcania sobie więcej czasu. To nie praktyka celibatu decyduje o wysokim poziomie duszpasterstwa, ale wierność i oddanie Jezusowi. W Kościele katolickim wierność i oddanie Chrystusowi wyraża się także w wierności celibatowi. Większa wolność w relacjach międzyludzkich, brak troski o rodzinę i jej materialny byt, pełniejsza dyspozycyjność w służbie Kościołowi – choć są to niewątpliwie ważne atuty celibatu kapłańskiego, to jednak nie są one ani jedyne, ani też najważniejsze. By celibat stał się szansą, konieczny jest także odpowiedni stopień dojrzałości emocjonalnej oraz zaangażowanie we własny rozwój ludzki i duchowy. To dzięki osobistej dojrzałości ksiądz, posiadający te same potrzeby i pragnienia, co każdy inny mężczyzna, będzie w stanie wewnętrznie zintegrować braki związane z celibatem: brak miłości do kobiety, brak domowego ogniska oraz potomstwa. Celibat, rozumiany wyłącznie jako bezżenność, jest tylko brakiem. Ów brak w życiu kapłana ma pozostać „niezamieszkaną przestrzenią”, pustynią, samotnością serca. To właśnie owa pustynia, samotność staje się dla kapłana miejscem szczególnego spotkania z Bogiem. A ponieważ miejsce spotkania jest trudniejsze i bardziej bolesne, stąd też spotkanie ma szansę stać się głębsze, bardziej intymne. I choć twórcze zainteresowania, tak ważne dla mężczyzny, satysfakcja z pracy duszpasterskiej, głębokie przyjaźnie tak z mężczyznami, jak i kobietami stają się ogromną pomocą w zachowaniu celibatu, to jednak nie są one w stanie wypełnić „braków”, jakie powoduje celibat. Zachowanie celibatu wymaga wielkiej czujności, by „pustynia” – samotność serca nie stała się złomowiskiem, wysypiskiem śmieci. Kiedy bowiem brakuje nadprzyrodzonej motywacji, dzięki której ksiądz staje się zdolny z pogodą ducha znosić braki związane z celibatem, wówczas, jak każdy inny samotny mężczyzna, kuszony jest do sięgania po to, co mogłoby zapełnić wewnętrzną pustkę. I tak szukanie władzy, niezdrowa rywalizacja, zabieganie o uznanie, gromadzenie rzeczy, doznania zmysłowe, dwuznaczne relacje emocjonalne, zainteresowania erotyczne itp. mogą stać się kompensacją, formą pocieszenia po stracie, jaką jest wyrzeczenie się miłości do kobiety i rodzicielstwa. W powieści Krąg Pierwszy opowiadającej o sowieckich łagrach Aleksander Sołżenicyn zamieszcza rozmowę między młodym dwudziestokilkuletnim więźniem Ruśką Doroninem a jego starszym i bardziej doświadczonym kolegą więziennym Glebem Nierżynem: „A czegóż to nas właściwie pozbawiono? – pyta Ruśka w nocnej rozmowie z Glebem. – [...] Jedyne, co nam Pachan mógł zrobić złego – to pozbawić nas kobiet. I to właśnie zrobił. Na dwadzieścia pięć lat. Kto sobie może wyobrazić – walnął pięścią w pierś – czym jest kobieta dla więźnia?!”. Nierżyn odpowiedział przyjacielowi: „Ty... ty uważaj, żebyś nie zwariował! [...] Porzuć te myśli, zaćmią ci rozum. Wpędzą we freudowski kompleks czy simpleks, albo jak tam to diabelstwo się zowie. I w ogóle – sublimacja. Przenieś całą tę energię w inne regiony. Zabierz się do filozofii i nie trzeba ci będzie ani chleba, ani wody, ani ciepła kobiety”. Istotnie – jak twierdzi Sołżenicyn – człowiek pozbawiony miłości traci rozum, wariuje: młody i stary, biedny i bogaty, analfabeta i wykształcony. Wariuje dosłownie lub w przenośni. Egoistyczne życie wyłącznie dla siebie, pełne krzywdy wyrządzonej innym, jest przecież swoistą utratą rozumu. Swoistym obłędem. „Zabieranie się do filozofii”, o którym mówi Nierżyn, to odkrywanie najgłębszego wymiaru ludzkiego życia – życia duchowego. To dzięki niemu możemy przyjąć jakikolwiek brak, na który decydujemy się dobrowolnie lub też na który skazuje nas los. Nie tylko księża żyjący w celibacie stają dzisiaj wobec wielkiego wyzwania. Stają przed nim także małżonkowie. Ich małżeńska więź staje się dzisiaj coraz bardziej krucha. Celibat kapłański pozostaje więc i dla nich ważnym świadectwem, że możemy pozostać wierni sobie, Panu Bogu i tym, których kochamy, jeżeli „zabierzemy się do filozofii”.
Zastanawiam się dlaczego tak jest, że w moim życiu wszystko to, co bardzo ważne dzieje się w towarzystwie mojej przyjaciółki desperacji. Myślę, że schematy były i czasem nadal są tak silne, że potrzebuję naprawdę niesamowitej siły w postaci desperacji, aby poczuć, że mogę ruszyć z miejsca, że mogę a wręcz muszę coś ogromny przełom w moim dorosłym życiu (bo wcześniej też je miałam) nastąpił w dniu kiedy postanowiłam rozwieźć się ze swoim pierwszym mężem. Byłam w takiej desperacji i poczuciu braku, że podjęłam radykalną, nieodwracalną decyzję. To nie było łatwe, bo byliśmy nie tak dawno po ślubie, rodzina była zaskoczona, „ludzie gadali”, ale miałam tak silne poczucie nieszczęścia, że nic nie było w stanie mnie powstrzymać. Desperacko pragnęłam poczucia bliskości, miłości i akceptacji. Wsparcia, ciepła i bliskiej mi osoby. Ogromnie się bałam ale uznałam, że wolę być nieszczęśliwa sama, niż nieszczęśliwa przy boku osoby, która ten stan pogłębia. Dziś wiem, że podjęłam słuszną decyzję, dzięki której dałam sobie szansę na niesamowite uczucie, a przede wszystkim na miłość wobec siebie i brak akceptacji na to, aby żyć w towarzystwie osoby z którą nie chcę punktem zwrotnym w którym towarzyszyła mi desperacja, było stworzenie mojej własnej firmy o nazwie Jak Być Szczęśliwą Kobietą. Byłam w totalnym potrzasku. Po powrocie z urlopu macierzyńskiego okazało się, że nie ma dla mnie miejsca w korporacji dla której pracowałam. Sama nie chciałam od lat już tam być, ale widać na desperację musiałam z jakiegoś powodu dłużej poczekać. I czekałam do dnia w którym trudno było mi się podnieść z łóżka. Gdy okazało się, że muszę odejść, to desperacko zapragnęłam innego życia, stworzenia sobie samej warunków pracy z których będę zadowolona. Desperacko pragnęłam robić, to co kocham, żyć po swojemu i kreować swoją rzeczywistość. Desperacja przysłaniała mi jednak czasem oczy i nie dopuszczała do głowy inspiracji, która mogłaby pomóc osiągnąć to łatwiej czy szybciej. Ale widać i takie doświadczenie było mi do czegoś potrzebne. Bo dziś to ja na podstawie własnej historii mogę podpowiadać innym, jak stworzyć swoją firmę, aby osiągnąć sukces mądrze i bez frustracji czy desperacji. Od kilku lat prowadzę szkolenia, a swojej szkole dla stylistek New Style Academy nie tylko uczę tego, jak być świetną osobistą stylistką, ale również dzielę się swoim doświadczeniem w zakresie planowania strategii działań, które mają nas doprowadzić do historię na temat budowania innego, lepszego, szczęśliwego życia opisałam w książce „Jak Być Szczęśliwą Kobietą – 15 kroków„. Pamiętam jakie miałam wątpliwości, gdy pisałam tę książkę. Obawiałam się podzielić tak osobistą historią. Dziś jednak wiem, że moje lekcje stają się niesamowicie ważne i inspirujące dla innych. Dostaję mnóstwo informacji od kobiet, które przeczytały moją książkę, które mówią, że jest ona niesamowita i pomogła im zmienić swoje desperacja doprowadziła mnie do miejsca w którym to ja stałam się inspiracją dla innych?Desperacja towarzyszy mi w moim życiu do dziś. Czasem chciałabym powiedzieć, że już jej nie ma, moje życie jest lekkie, a moją nową przyjaciółką jest inspiracja. Ale to nie jest się o tym kilka miesięcy temu jak desperacko szukałam sposobu na swoje zdrowie, na swoje samopoczucie. Z pomocą przyszła inspiracja w postaci człowieka, który organizował wyzwanie do którego desperacko przystąpiłam. To, co wydarzyło się później i co odkryłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Możesz o tym przeczytać we wpisie „Młoda kobieta zasnęła za kierownicą” >>> nie wiem dlaczego tak jest, ale wiem, że codziennie inspiruje mnie mnóstwo ludzi, czytam wspaniałe, inspirujące książki i coraz częściej czuję, że inspiracja ma dużą moc, ale to jednak desperacja popycha do tak dawno poznałam dziewczynę, która przyjechała na moje szkolenie „Zostań Osobistą Stylistką”, która opowiedziała nam swoją niesamowitą historię. Jest młoda, a ma już za sobą walkę z nowotworem jak i zawał. Z jej historii wynikało, że do tego nie doprowadziły ją wcale papierosy, złe żywienie czy inne popularne przyczyny. Nie paliła, odżywiała się normalnie i żyła jak trzeba. To brak szczęścia i życie pod czyjeś dyktando i niezgodzie ze sobą sprawiły, że zachorowała. A choroba doprowadziła do desperacji, która ją zatrzymała i wreszcie zaczęła żyć po wciąż zostaję z pytaniem bez naprawdę tylko desperacja może spowodować, że się zatrzymamy i zmienimy swoje życie?Justyna Krawczyk
do czego prowadzi życie bez miłości